Oficjalna Strona Ernesta Brylla




Z przyśnienia

4 kwietnia, 2011
Kategorie wpisu: Wybrane wiersze

Miała być uczta na zgodę. Niestety

Ciągle czekaliśmy. Przywiędły kotlety

Przypaliło się w kuchni, ze śmietniska cuchnie

Sałatka już rzadka. Za długo czekała

Na tych, co mieli zmęczeni przygodą

Z narodową zgodą godzić się nietrwało

 

Nagle krzyczą: Ręce byle jak podali

Jest półzgoda! Zapłonął żyrandol. Na sali

Zdążono skisłe sprzątnąć, nowe podać

 

Weszli, ucztowali trochę krzywym pyskiem

Ale byli wszyscy. Podano dziczyznę

Podniesiono kielichy za wspólną ojczyznę

W kuchni mielono mięsa w drugą stronę

Nieprzypaloną. Co się rozpadało

Uklepano. Sałatka jak reduta trwała

 

Uczta bolała. Bo dusze i ciała

Nie były pogodzone, jak głoszono z gęby

Ale chociaż toasty przez ściśnięte zęby

Cedzili, to wypili

I to im policzy

Bóg miłościwy i naród cierpliwy

My- cośmy tupali za oknami sali

I szeptali: Na szczęście ryby nie podali

Ość może stanąć w gardle bo tak się otwarli

Wreszcie na siebie. W ostatniej potrzebie

 

Czy to mara, sen wiara. A, tego nikt nie wie.




« « Poprzedni:Czy jest Następny:Małe » »



Zostaw Komentarz

*Wymagane pola