Oficjalna Strona Ernesta Brylla




Zwykły Grudzień

23 grudnia, 2011
Kategorie wpisu: Zapiski Małgosi

Zimowy czas. Jakby coś zamarza. I same pytania. Jeśli twój grudzień kojarzy ci się z Bożym Narodzeniem, zrób sobie wraz ze mną ankietę. Może czegoś dowiemy się o sobie na koniec 2011 roku. Może coś wygramy? Podobno lepiej później niż wcale.

 

 

Po co ten obłędny bieg przez sklepy?

Po co kartki świąteczne słane ślimaczą pocztą albo Internetem?

Po co kredyty zaciągane żeby starczyło na prezenty dla bliskich?

Po co ckliwość sączących się w sklepach kolęd?

Po co jasełka?

Po co opłatki?

Po co pakowanie prezentów w ozdobne papiery?

Po co pierogi, i to w dodatku z grzybami?

Po co obrusy co mają być gładkie jak tafla lodu?

Po co choinka strzelista i bogata?

Po co pstrokate choinkowe zabawki ?

Po co ten nagły przypływ dobroczynnych akcji szlachetnych?

Po co w końcu Pasterka?

 

 

Uważajmy. Mamy skłonność ku temu żeby odpowiedzieć „ aby było miło i świątecznie” . Cóż, obawiam się, że z taką odpowiedzią na pytania w ankiecie żadnych świąt nie wygramy. Zostaniemy jedynie nabici w butelkę komercji co czeka żeby wypróżnić nasze portfele do cna. Skasują zakartki, prezenty, koncerty. Anioły reklamy w supermarketowych alejach zbiorą po dysze za zestaw cieniutkich opłatków. Prądu na te obrusy zużyjemy tyle, ze rachunki skoczą. Choinka, (a możes tarczyć w tym roku tylko na małą) to zawsze raban, bo w końcu z lasu przywieźć ją trzeba. Zabawki– tyle nowości z niezestresowanych kryzysem Chin, oko cieszą. Dobroczynne akcje, bo tak bardzo iskrycie, winy naszych sutych stołów odkupić chcemy.

 

 

Uważajmy. Pęknie nam krzyż od tego wałkowania ciasta i lepienia uszek. Karp zasmrodzi nam kuchnię, cebula zeszkli oczy.

 

 

Uważajmy. Nad barszczem nie stanie się cud wynikający z aromatu, barwy i smaku. Może na chwilkę ci, co przy stole poczują się razem. Może. Nie oszukujmy się – dla jednych to rodzinne święta, inni wolą siebie z rodziną na zdjęciu. Zawsze lepiej wygląda.

 

 

Uważajmy. Zabawka dla dziecka z nadzieją rozpakowana, za trochę wyląduje w koszu na śmieci,a jeśli nie, to i tak za parę lat na strychu ( jeśli go mamy). Skarpety się podrą, serwisy potłuką,czekoladki znikną w żołądkach. Pozostaną podarte kolorowe papiery w bombki, pajace w czerwonych czapkach i komety gwiazd. I też to potem przemielą w zakładach oczyszczania wsi i miast.

 

 

Uważajmy. Igły na choince zeschną się tak, że gdy ją będziemy rozbierać, zaklniemy nie raz.

 

 

Uważajmy. Pasterka o północy rzecz jasna może być tłoczna. Grozi przeziębieniem, bo w końcu przekazując sobie znak pokoju, przekażemy zarazki.

 

 

Straszna to wizja, same przestrogi, grudzień odrapany z radości, konta bankowe spłukane. Zwykły miesiąc z niezwykłym wysiłkiem żeby było świątecznie i miło. Może przenieść takie świętowanie gdzieś na czerwiec, lipiec? Grill na balkonie albo w ogrodzie, dzieciak zadowoli się lodami w kulkach.

 

 

Prądu mniej pójdzie. Taniej wyjdzie a też będzie wesoło i świątecznie bo zasiądziemy razem…

 

 

No ale teraz mamy co mamy. Mamy Grudzień i Boże Narodzenie. Mamy szansę, zwykłą przyjemność, zamienić w TEN niezwykły, CZAS który może zostać w nas na dłużej. Tak, tak, po łokcie się urobimy,spocimy w supermarketach i być może nabawimy kataru na Pasterce. Ale bez wątpienia od nas zależyczy w Boże Narodzenie urodzi się Dziecko.

 

 

Uważajmy – żeby nie zostać na grudniowym lodzie i w straszliwej głuszy duszy.

 

 

Felieton Małgosi , Rytmy Zdrowia, grudzień 2011

 

 




« « Poprzedni:Dzieci, zwierzęta, i pierogi Następny:Wiersz na Wigilię » »



Zostaw Komentarz

*Wymagane pola